Koszt rozwodu. Czy szykuje się zmiana ?

Niedawno w „Gazecie Prawnej” ukazał się artykuł dotyczący interpelacji poselskiej prof. Krystyny Pawłowicz w sprawie kosztów rozwodu (http://prawo.gazetaprawna.pl).

Chodzi o wysokość opłaty (wpis), którą należy uiścić przy składaniu pozwu o rozwód. Obecnie wysokość wpisu w sprawie o rozwód wynosi 600 zł .

Treścią interpelacji do Ministra Sprawiedliwości są dwa zagadnienia, a mianowicie:

„czy koszty sądowe w procesach rozwodowych w pełni pokrywają rzeczywiste koszty ponoszone przez Państwo: wynagrodzenie dla sędziego i ławników, koszty obsługi administracyjnej i eksploatacji sali sądowej ? I ile – ewentualnie – dokłada do tego budżet Państwa ?”.

I kolejne pytanie: „czy – w przypadku, jeśli opłaty sądowe nie pokrywają wszystkich kosztów procesu – nie należałoby podnieść wysokość kosztów tak, by pokrywały wszystkie zobowiązania związane z prowadzeniem postępowania ?”.

Czy 600 zł za rozwód to dużo, czy mało ? To zależy oczywiście od sytuacji materialnej stron – dla niektórych taki wydatek z pewnością nie stanowi znaczącego obciążenia budżetu. Z moich obserwacji wynika jednak, że jest duża liczba osób, dla których 600 zł to spory wydatek – powodujący czasami nawet opóźnienie w złożeniu pozwu o rozwód do czasu uzbierania tej kwoty.

Można wprawdzie złożyć wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych, jednak w praktyce sądy rzadko uwzględniają taki wniosek – zazwyczaj okoliczność, że strona ma stałe dochody, przy braku innych, szczególnych okoliczności – jak np. ciężka choroba czy konieczność rehabilitacji – wystarcza do oddalenia wniosku. Najczęściej sąd uzasadnia oddalenie wniosku w ten sposób, że strona mogła przecież zawczasu przygotować się do czekającej ją sprawy o rozwód i poczynić oszczędności.

Większość osób, przy obecnej wysokości wpisu w sprawach o rozwód, jest w stanie jednak „zacisnąć pasa” i uiścić wpis.

Wg „Gazety Prawnej’, efektem ewentualnych zmian w wysokości kosztów rozwodu byłby wzrost liczby małżeństw, żyjących oddzielnie, ale bez wyroku rozwodowego.

Dla laika sprawa może wydawać się błaha – w końcu nikt nie jest w stanie zmusić ludzi, aby byli nadal razem, i na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że nie ma większego znaczenia, czy żyją oddzielnie „z papierkiem”, czy też bez niego.

Każdy prawnik zada sobie natomiast pytanie o konsekwencje prawne takiej sytuacji – zwłaszcza, jeśli chodzi o kwestie majątkowe. Rozstający się w nieformalny sposób małżonkowie mieliby przecież nadal wspólny majątek, jak i obowiązki, wynikające z pozostawania w związku małżeńskim. Kwestie majątkowe można wprawdzie uregulować za pomocą aktów notarialnych, jest jednak mało prawdopodobne, aby osoby mniej zamożne, których nie byłoby stać na rozwód, skorzystały z pomocy notariusza. Bardzo często po rozstaniu każda ze stron wiąże się z nowym partnerem lub partnerką – z upływem czasu, łatwo zapomnieć, że wybudowany wspólnie z nowym partnerem dom czy też zakupione mieszkanie należą również do współmałżonka, nawet, jeśli od lat małżeństwo istnieje wyłącznie „na papierze”… Na marginesie, obecnie takie sytuacje też się oczywiście zdarzają, lecz wg mnie wynikają raczej z innych powodów, niż wysokość opłat sądowych. Ale to temat na oddzielny wpis.

A co Wy o tym myślicie ?

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Agnieszka Swaczyna Luty 13, 2016 o 21:43

Szczerze mówiąc, to już było. Pamiętam czasy sprzed ustalenia stałej opłaty 600 zł. Wtedy płaciło się opłatę tymczasową, a na końcu postępowania sąd ustalał opłatę końcową. Efekt był taki, że biedny płacił grosze, a bogaty krocie. Na pewno nie było to sprawiedliwe i pewnie dlatego w końcu to zmieniono. TEraz znów są pomysły na podwyższenie opłaty. Nie obawiałabym się tego jakoś specjalnie – opłata nie może być barierą nie do przeproczenia, gdyż wtedy obywatel nie miałby zagwarantowanego prawa do sądów. Pożyjemy – zobaczymy. Zawsze ostatecznie zostaje na podorędziu Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Odpowiedz

bartoszkowalak Luty 26, 2016 o 11:22

Z drugiej strony czy opłata niewielka nie jest jednak zachęta do sięgania po ten środek.
Co prawda raczej bezsensem byłoby tłumienie chęci rozwiazania małzenstwa poprzez wprowadzania wysokich opłat nie do przejscia, ale z drugiej strony można zastanowić się, czy jednak wystapienie z poodztwem o rozwód nie powinno być jednak trochę utrudniane- dajac jednak sznase na namysł jeszcze małżonkom.
Chociażby w Niemczech mamy roczny okres separacji faktycznje, w Irlandii bodajże czteroletni. W zasadzie w Polsce barierą jest tylko 600 zł.
W kontekscie chociażby konstytucji chroniacej małeństwo i wyższa opłata i pewne wymogi separacyjne moim zdaniem są do zastanowienia się.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: